Żadna z tych technologii nie została wymyślona.
Wymyśleni są tylko ludzie.
I to też nie do końca.








Ola znalazła reklamę między ratą kredytu a przypomnieniem o szczepieniu. Tak to potem zapamiętała: telefon w jednej ręce, Tymek na drugim biodrze, garnek z mlekiem na gazie, a między powiadomieniem z banku — Twoja rata: 4 312,18 zł, dziękujemy za terminowość — i powiadomieniem z przychodni wyświetliło się trzecie, fioletowe, z uśmiechniętym misiem w rogu.
Niania+ — bo każde dziecko zasługuje na spokój. Teraz 69 zł/mc. Pierwsze 30 dni gratis.
Mleko wykipiało. Tymek się rozpłakał, bo syk gazu go przestraszył, a może dlatego, że płakał już od kwadransa i tylko na chwilę zapomniał. Ola zgasiła palnik, przełożyła syna na drugie biodro i kciukiem, prawie bez udziału woli, kliknęła Dowiedz się więcej.
Wieczorem pokazała Michałowi. Siedzieli na kanapie, którą spłacali jeszcze w dziesięciu ratach zero procent, Tymek wreszcie spał, a z monitora oddechowego płynęło miarowe, zielone światło.
— Głośnik i opaska — przeczytał Michał. — Opaska mierzy tętno, temperaturę i coś, co się nazywa „indeks pobudzenia". Głośnik gada. Czterdzieści dziewięć złotych.
— Promocja. Normalnie sto dwadzieścia dziewięć.
— A żłobek?
Spojrzała na niego. To było ich małżeńskie hasło, jak „pamiętasz, gdzie są klucze" — pytanie, na które oboje znali odpowiedź i które zadawali tylko po to, żeby ją sobie nawzajem wybaczyć. Na liście do żłobka na Gocławiu Tymek był sto czterdziesty siódmy.
— To nie jest opiekunka — Michał stuknął palcem w ekran. — To głośnik.
— Wiem, że to głośnik. Ale ja nie chcę opiekunki. Ja chcę pół godziny. Pół godziny dziennie, żeby ugotować obiad, nie trzymając go na biodrze. Tyle.
…ale zawsze brakowało Ci odcinka, w którym dystopia ma PESEL, ratę kredytu i kolejkę do żłobka na Gocławiu.
Używasz tych narzędzi codziennie i czasem, na ułamek sekundy, zastanawiasz się, dokąd to wszystko zmierza. Te opowiadania nie odpowiadają. One pokazują.
Bez czytania. Wszyscy tak robimy. Osiem razy zobaczysz, co dokładnie podpisałeś — i kto to za Ciebie przeczytał.
Kupujesz ebook — dziewięć opowiadań (osiem z tomu plus „Atlas") w PDF, EPUB i MOBI, bez DRM. Link do pobrania dostajesz na e-mail od ręki.
Od razu. Zaraz po zakupie dostajesz e-mail z linkami do pobrania (PDF, EPUB, MOBI) — nie musisz czekać na premierę. Bonusowe dziewiąte opowiadanie jest w tym samym mailu.
Tak, planuję jedno i drugie na premierę 2 września 2026. Na razie w sprzedaży jest ebook — papier i audiobook dojdą bliżej premiery.
Tak. Dziewiąte opowiadanie jest w tym samym pliku, który pobierasz po zakupie — nie jest to osobny bonus do odebrania gdzie indziej ani nic, na co trzeba czekać. Kupujesz ebook, masz dziewięć opowiadań od razu.
PDF (do czytania na ekranie i druku), EPUB (na czytniki — Kindle, PocketBook, aplikacje mobilne) oraz MOBI. Wszystkie bez DRM, pobierasz i czytasz, gdzie chcesz.
Nie. „Szklane oczy" to czysta fikcja — osiem opowiadań w klimacie „Czarnego lustra". Żadnych promptów, tutoriali ani porad. Jeśli szukasz materiałów edukacyjnych o AI, znajdziesz je na promptowy.com.
Nie trzeba — każde jest osobną, zamkniętą historią. Ale kolejność nie jest przypadkowa: opowiadania dzieją się coraz później (2027–2035) i kilka detali świata cicho do siebie wraca. Po kolei czyta się je najlepiej.
Podaj e-mail — wyślę na niego linki do pobrania. Za chwilę przejdziesz do bezpiecznej płatności.
Płatność obsługuje Stripe (BLIK, karta).